Miesięcznik "BIZNES meble.pl" luty 2018

branĝa X wywiad 34 BIZNES meble.pl [ luty 2018 f H istoria firmy Bejot sięga początku lat 80. XX wieku, a jej roz- wój jest dość spekta- kularny – z małego zakładu stolarskiego przekształciła się w dużego producenta krzeseł i foteli biurowych, obecnie jedne- go z większych w Polsce. Jakie czynniki zdecydowały o tym sukcesie? Na początku był strach, jak zapewnić rodzinie środki do życia. Klasyczna pira- mida Maslowa, w której najpierw trzeba zaspokoić podstawowe, niezbędne potrze- by. Później pojawiła się chęć pokonania wyzwań związanych z rozwojem rynków. Zaczęliśmy współpracę z projektantami, szukaliśmy odpowiedzi na potrzeby klien- tów i w efekcie zaczęliśmy produkować cie- kawe wzorniczo formy. Przełomowym momentem było na- wiązanie współpracy z uniwersytetami. Dyskusje z kadrą naukową wiele nas na- uczyły oraz wielokrotnie stanowiły źródło inspiracji. Moją ambicją stało się tworzenie rozwiązań, które miałyby naukowo po- twierdzone podstawy. Byłem dumny, że nasze idee i produkty są z dużym zacieka- wieniem przyjmowane przez rynki euro- pejskie. Czułemsatysfakcję, że nie jesteśmy odtwórcami, a tworzymy nowe koncepcje, równolegle do fali trendów. W jednym z wywiadów powiedział Pan, że gdy w 1991 r. przejmował zarządzanie firmą, włożył w nią „pomysł, zapał, pracę i 500 pożyczonych marek niemieckich”. Spodziewał się Pan wtedy, jak firma bę- dzie wyglądała ponad ćwierć wieku póź- niej? Nie, oczywiście nie spodziewałem się, że Bejot jako w 100% polska firma będzie kiedyś dorównywała fabrykom z Niemiec, Danii czy Włoch, z którymi współpra- cowałem na początku. Kiedyś mocno za- zdrościłem im wszystkiego: budynków, maszyn, technologii, rynków zbytu itd. Dziś wiem, że marzenia się spełniły. Nasz sukces jest wynikiem ciężkiej pracy i nie- strudzonego dążenia do wyznaczonych celów przez cały zespół Bejotu. Jak już wspomniałem na początku, ro- dzina to ogromny czynnik motywujący. Na piątym roku studiów zostałem ojcem. Musiałem szybko zacząć zarabiać. Faktycz- nie, za pożyczone 500 niemieckich marek wyprodukowałem w wynajętej starej pie- czarkarni pierwszą partię foteli – z giętych rur w czarnych kolorach. Niestety, wów- czas tylko takich biurowych foteli potrze- bował rynek. Przez kilkanaście lat firma reinwesto- wała 100%własnych środkóww nowe linie produkcyjne, logistykę, badania i rozwój. Ku mojej uciesze, w międzyczasie czerń przestała dominować. Dziś paleta kolorów i rodzajów stosowanych przez nas tkanin liczy sobie setki wzorów. Modułowe ni- skie siedziska do przestrzeni publicznych można układać w niezliczone kombinacje. Tworzą dla nas uznani projektanci z Polski, Niemiec, Włoch i Singapuru. Rozwiązania techniczne opracowujemy wespół z moją rodzimą uczelnią – Uniwersytetem Przy- rodniczym w Poznaniu oraz z Akademią Górniczo-Hutniczą w Krakowie, a po- wstałe produkty testujemy w różnych labo- ratoriach badawczych. Liczę się z tym, że nasz kraj nie wyzna- cza trendów w świecie mody czy designu. Dziś to domena Skandynawów, Francu- zów, Włochów czy Hiszpanów. Niemniej, marzy mi się, by Polska wykreowała wła- sną szkołę wzornictwa, rozpoznawalną i cenioną na świecie. Nasze wzornictwo przemysłowe dynamicznie się zmienia. Wyższe uczelnie i dobre grupy projekto- we tworzą fantastyczne przedmioty. Bejot chce być częścią tego procesu. W naszej najnowszej „Złotej 200”, czyli zestawieniu największych producentów mebli w Polsce, Bejot zajął 115. miej- sce. Tym samym zanotował wprawdzie spadek o 12 miejsc w porównaniu do poprzedniego zestawienia, ale też jedno- cześnie zwiększenie przychodów o ok. 5% (przychodyfirmy nettow2016 r. wyniosły ok. 48,31 mln zł). Analizując jednak Pań- stwa wyniki z ostatnich lat trzeba zauwa- żyć, że firma sukcesywnie pnie się w górę – od roku 2012 praktycznie podwoiła nie tylko przychody, ale także zysk netto. Jaka jest Państwa recepta na tak dynamiczny, a jednocześnie stabilny wzrost? Recepta – po poznańsku – jest tyl- ko jedna: praca, praca i jeszcze raz praca. Wdodatku z dużymzaangażowaniem. Siłą Bejotu jest połączenie wiedzy, wzornictwa i jakości. W tym tryptyku za wszystko od- powiadają ludzie – to zespół buduje sukces. Od kilku lat dynamicznie zwiększa- my udział eksportu w ogólnej sprzedaży. Obecnie co drugie nasze siedzisko trafia za granicę, w tym do krajów uważanych za ojczyzny ikon designu i funkcjonalno- ści. Przełomem był duży, realizowany do dziś projekt dla duńskich szkół. Rząd Da- nii, poszukując sposobu na pobudzenie gospodarki, uznał, że warto postawić na odbudowę relacji w komunikacji zespo- łowej nastolatków. Kreatywność duńskiej Z Dariuszem Wilkiem, prezesem ZarzÈdu ğrmy Bejot, rozmawia Anna ¿amojda. 500 PO¿YCZONYCH MAREK NIEMIECKICH Na poczÈtku byï strach…i PRZE’OMOWYM MOMENTEM BY’O NAWIkZANIE WSPӒPRACY ZbUNIWERSYTETAMI. DYSKUSJE ZbKADRk NAUKOWk WIELE NAS NAUCZY’Y ORAZ WIELOKROTNIE STANOWI’Y ½RÓD’O INSPIRACJI. MOJk AMBICJk STA’O SI} TWORZENIE ROZWIkZA”, KTÓRE MIA’YBY NAUKOWO POTWIERDZONE PODSTAWY.

RkJQdWJsaXNoZXIy ODEyNDg=