Miesięcznik "BIZNES meble.pl" wrzesień 2016

Diana Nachiło dziennikarka miesięcznika„BIZNES meble.pl” Anna Żamojda dziennikarka miesięcznika„BIZNES meble.pl” Anna Szypulska dziennikarka miesięcznika„BIZNES meble.pl” chillout X felietony Fot. Tomasz Markowski Duetkreatywny M ogą bez siebie żyć, ale sa- modzielnie nie są w stanie stworzyć niczego nowego. Kobieta. Mężczyzna. Białe. Czarne. Po- noć, tylko ze spotkania dwóch różnych jakości może urodzić się coś nowego. Pięknie widać to na przykładzie marki Bondarowski. Sygnowane nią przedmioty użytkowe oraz biżuterię prezentujemy w ramach trendu „Akade- mia taktu”, na stronach dedykowanych aktualnemu wydaniu „Księgi Trendów”. Krzysztof Bondaruk specjalizuje się w tradycyjnych technikach jubilerskich, a inspirację czerpie z natury. Z kolei, Eliza Bondaruk eksperymentuje z ema- lią, srebrem i bursztynem. Ich autorskie projekty wpisują się w upodobania osób ceniących elegancję, prestiż i umiar. Tak, jak różne bywają kobiety, tak in- dywidualne są makijaże i charakteryzacja, które wykonuje Dorota Lange. Z determi- nacją dążyła do możliwości nauki zawo- du. I udało się. Założycielkę Studio Do- roty Lange mogą Państwo bliżej poznać dzięki lekturze materiałów promujących trend „Sztuka kaligrafii” i patronujące jej idee: potrzebę doskonalenia, cierpliwość i perfekcję. Co ciekawe, sukces Doroty Lange to nie tylko wynik doskonałych umiejętności, cenionych tak przez gwiaz- dy świata filmowego, muzycznego oraz sceny politycznej, jak i przez klientki indywidualne. To również zasługa kre- atywności charakteryzatorki i wizażystki. I oczywiście – jej pasji. Najtrudniejsze jest chyba to, kiedy jest dużo klientów, a mało czasu. Kiedy jestem w takiej sytuacji, działam jak w amoku, ale wtedy też czę- sto wpadam na świetne pomysły – mówi Dorota Lange. I dodaje: Ja nie chodzę do pracy, tylko rozwijam swoją pasję . Z połączenia perfekcji i kreatywno- ści, technologicznego porządku i indy- widualnych potrzeb klientów, powstają też bardzo ciekawe okucia i systemy ak- cesoriów, które mogą Państwo obejrzeć na naszych łamach, a już niebawem rów- nież na targach „Furnica” w Poznaniu. Do zobaczenia. Prostopopolsku N am też zdarzyło się czegoś nie zapłacić. To była faktura za prąd – zapomniane 79 zło- tych. (…) I wtedy przyszedł on. Monit od młodszego specjalisty. (…) Jakimś cudem w tym gąszczu wyrzutów, gróźb i niepotrzebnych informacji udało nam się nie przeoczyć zdania „Wspomnianą wyżej zaległość należy uregulować w ter- minie 7 dni od daty doręczenia niniej- szego pisma”. Tym uroczym wstępem zaczyna się raport pt. „Prosto po polsku – przyjazne upomnienia”, przygotowa- ny przez Pracownię Prostej Polszczyzny Uniwersytetu Wrocławskiego. Jego au- torzy wzięli pod lupę język upomnień i wezwań do zapłaty. Przeanalizowali w sumie 74 pisma upominawcze. Część z nich otrzymali od firm, które zgodzi- ły się na udział w badaniu, resztę od samych konsumentów. Szkoda, że nie mogę zacytować tu choć kilku „kwiat- ków”, które w tych pismach znaleźli. Przytoczę więc tylko mój ulubiony: Za datę spełnienia świadczenia uważa się moment uznania na rachunku wierzy- ciela. Bez komentarza. Z czym firmy wysyłające upomnie- nia mają największe problemy? Są to np. spychacze informacji, czyli długie wpro- wadzenia do właściwych informacji, występujące w strategicznych miejscach (na początku tekstu i akapitów). Kolej- ne to: słowa bufony, dodające tematowi pisma powagi i doniosłości (dokonać, pragnąć itp.) oraz wielosłowie, czyli wy- rażenia rozwlekłe (np. kwota pieniędzy). Powszechnie stosują też rzeczowniki zombie, czyli słowa odbierające natural- nym zdaniom życie (np. nieuregulowa- nie, poniesienie) i czasowniki NN, czyli zwroty bezosobowe (należy uiścić, nie otrzymano). Bolączką odbiorców tego typu pism są też trudne słowa i zdaniowe tasiemce. Najdłuższe zdanie analizowane w badaniu miało… 45 wyrazów! Na za- kończenie autorzy raportu podają kilka wskazówek, jak pisać upomnienia i we- zwania do zapłaty, by były proste, szczere i skuteczne. Design poBrexicie C zołowi brytyjscy projektanci porównują Brexit do koszma- ru albo ataku serca. Wśród 282 najważniejszych twórców: architektów, projektantów i artystów, którzy podpisali się pod listem popierającym pozostanie Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej, znaleźli się m.in. David Chipperfield, Ron Arad, czy David Adjaye. Większość sygnatariuszy doznała szoku, gdy pozna- ła wyniki referendum z 23 czerwca br. Rob Coke, w artykule pt. „Brexit: How design made the difference”, przeanalizo- wał rolę designu w zwycięskiej argumenta- cji na rzecz opuszczenia UE przez Wielką Brytanię. Okazało się, że błędy zostały po- pełnione już na etapie tworzenia logotypu kampanii prowadzonej przez zwolenni- ków pozostania w strukturach unii. Ich niebieski logotyp nie był tak sugestywny, jak czerwone logo z napisem „Vote Leave”. To jednak nie czas na szukanie winnych, nie ma też ku temu powodów, zwłaszcza, że na Wyspach trwają gorące dyskusje na temat przyszłości brytyjskiego designu. Biorą w nich udział projektanci i archi- tekci, dyrektorzy muzeów, przedstawiciele uczelni oraz dziennikarze. W manifeście skierowanym do władz żądają oni m.in. swobodnego przepływu osób, z możliwo- ścią zatrudniania pracowników z zagrani- cy, przyjęcia prawa własności intelektual- nej obowiązującego w UE oraz wsparcia dla programów edukacyjnych. Projektanci i architekci zapowiadają, że zaczną rozważać otwieranie biur w krajach unii, by utrzymać bliskie więzi z klienta- mi zagranicznymi w przypadku Brexitu. To byłby prawdziwy cios dla brytyjskiej gospodarki. Roczna wartość sektora kre- atywnego to 84 mld funtów brytyjskich, a należy podkreślić, że rozwija się on pra- wie dwa razy szybciej niż cała brytyjska go- spodarka. Nic dziwnego, żeMassimo Gray, który doradza brytyjskim studiom projek- towym mówi: Ogólnie Brexit zmusi nas do bycia bardziej zaradnymi, innowacyjnymi i jeszcze bardziej oszczędnymi . 132 BIZNES meble.pl [ wrzesieñ 2016

RkJQdWJsaXNoZXIy ODEyNDg=