Miesięcznik "BIZNES meble.pl" wrzesień 2016

8 BIZNES meble.pl [ paědziernik 2011 felieton X Sadowski o gospodarce Fot. Tomasz Markowski P rzedostatnim „ma- newrem gospodar- czym”, mającym uratować socjalizm z jego partyjno-rządo- wą biurokracją, było wprowadzanie przez nią innowacyjno- ści. Nieefektywność systemu w PRL do- tarła już wtedy nawet do świadomości oficerów Służby Bezpieczeństwa. Sami zwalniali się ze służby, bo nie realizo- wano nawet wobec nich konsumpcyj- nych obietnic o lepszych samochodach i mieszkaniach. System rozpadał się w oczach ludzi aparatu i na oczach oby- wateli. Uratować miały go różnego ro- dzaju ulgi podatkowe, które miały – jak za zaklęciem – pobudzić inwestycje i in- nowacyjność w gospodarce. Nawet pry- watni przedsiębiorcy, nabywając określo- ne przez biurokrację dobra inwestycyjne, byli zwalniani z podatków. Szczególne ułatwienia i przywileje przewidziano dla JBR, czyli jednostek badawczo-rozwo- jowych. Gdyby w języku rosyjskim siłą rzeczy, a nie obcej armii stacjonującej w Polsce, znajdowało się słowo startup, to bez wątpienia już wtedy zamiast „jot- beerów” mielibyśmy rewolucję startupo- wej innowacyjności. Cały ten manewr, a raczej zryw w kie- runku innowacyjności, sprowadzał się do „poluzowania” formalności dla biu- rokratycznie namaszczonych dziedzin i sytuacji w ramach przeregulowanego systemu. Jednak zanim biurokratyczna maszyna zaczęła wydawać pozwolenia na powstawanie innowacyjnych przedsię- wzięć, uchwalono ustawę o działalności gospodarczej, czyli ustawę Wilczka. Nie trzeba było zabiegać o pozwo- lenia, zwolnienia, przedkładać uzasad- nienia i zaświadczenia. Wszystko bez jakiejkolwiek dodatkowej ustawy mo- gło być innowacyjne tylko z faktu przy- wrócenia wolności gospodarczej. Sama wolność jest fundamentalną innowacyj- nością w dziejach ludzkości, a Polacy potrafili z niej zrobić praktyczny uży- tek. Bez rządowych dotacji inwestowali dla kolejnej elementarnej innowacyj- ności, jaką jest zysk. Józef Schumpeter naukowo, o ile to cokolwiek dla poli- tyków jeszcze znaczy, przedstawił, że innowacyjność w działalności przedsię- biorców bierze się z chęci oraz koniecz- ności zwiększenia konkurencyjności swoich towarów czy usług, która zapew- nia w ten sposób im większy zysk. Il mondo vada se – świat rozwija się sam przez się bez konieczności dekreto- wania zysku czy innowacyjności przez rząd. Potwierdzoną i sprawdzoną em- pirycznie metodą jest doprowadzenie całego systemu do najniższego poziomu skomplikowania, jak już raz w Polsce za sprawą ustawy Wilczka stało się. Tworze- nie wyjątków w złym i skomplikowanym systemie przepisów nigdy nie przyniosło trwałych efektów, a te, które uzyskano, były nieekwiwalentne do użytych pienię- dzy podatników. Politycy zachowują się jak samo- zwańczy architekci naszej rzeczywisto- ści, którzy nie zadają sobie trudu spoj- rzenia na los swoich wcześniejszych dokonań. Gdyby były analizy wcześniej- szych polityk rządowych co do ich sku- teczności oraz efektów do nakładów, to nie powtarzano by tych samych „stałych elementów gry”. Powinno się wyciągać wnioski z przegranych bitew, bo bez tego bardzo łatwo można przegrać też bitwę o głosy obywateli. Posługując się arkuszem kalkulacyj- nym, a nie doświadczeniem, nie rozwią- że się problemów obywateli w Polsce, od których są oni wolni w innych krajach, gdzie rozkwita polska praca i przedsię- biorczość. Zmiana, która ma sens, zabiera czas, którego zwykli ludzie – uwikłani w nie- zrozumiałe decyzje rozbudowanej ma- chiny biurokratycznej, jak bohater Franza Kafki – nie mają. Jest ona w ręku rządu. Sytuację, w której znajdują się rzą- dzący, genialnie ujął Jerzy S. Lec, za- uważając, że czasem nazbiera się tyle brudu, że wydaje się po prostu marno- trawstwem go wyrzucić . Nie ma lepszej ani skuteczniejszej strategii rozwoju i warunków dla tworzenia dobrobytu społecznego aniżeli likwidacja tysięcy ton przepisów ograniczających wolność i tym samym innowacyjność Polaków. Bez przywrócenia wolności gospodar- czej działania rządu to przestawianie krzeseł na Titanicu. d ANDRZEJ SADOWSKI Autor jest prezydentem Centrum im. Adama Smitha oraz członkiemNarodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Do Polski zbliża się trzęsienie czasu o wiele poważniejsze niż wywołane Brexitem. Zamyka się czas, który znamy. Nastąpił koniec przewidywalności historii, a nie jej samej, jak przekonywał nas Franciszek Fukuyama. Czas pokazał już niejedno, ale politycy nie chcą na to patrzeć. Agata Christie twierdziła, że politycy dobrze sprawdzają się w roli podejrzanych. Bez wątpienia podejrzany jest przede wszystkimbrak znajomość skutków polityk gospodarczych od schyłku PRL do dziś. JAK RATOWANO SOCJALIZM PrzestawianiekrzesełnaTitanicu,czyli wrzes ñ 2016

RkJQdWJsaXNoZXIy ODEyNDg=